niedziela, 6 stycznia 2008

a 2 miesiace pozniej..

a 2 miesiace pozniej pada snieg.
od wczoraj wieczorem pruszy i pruszy, a dzis rano to juz naprawde zaczely padac wielkie platy sniegu i sie tak rozpedily,ze konca nie widac, a nic innego tez nie widac poza bezgraniczna biela. chodnikow nie ma, trzeba chodzic ulica.. co prawda troche pustkowie ta banska, no ale czasem trzeba przejsc jakos..tymczasem odsniezyli ulice zsypujac snieg z ulicy na chodnik. efekt- snieg po kolana. tak, ma jakis to urok. musze kupic buty czlowiea snieznego.
a dzisiaj w nocy o 5 nad ranem prawie w pidzamie ewakuowalam sie z mieszkania, gdy ze snu wyrwal mnie przerazliwy, rytmiczny pisk. niczym alarm, myslalam, ze cos sie pali. laptop, lodowka albo nie wiem co. i tak po omacku doszlam do radia, ktore niewiadomo dlaczego ma ustawiony budzik, ktory by zmarlego z grobu wyrwal. dobrze, ze wiecej sprzetu elektronicznego w mieszkaniu nie ma. napompowalam jeszce materac i spokojnie polozylam sie spac dalej.

a pozatym jestem sama i wiecej przygod nie bylo.

Brak komentarzy: