niedziela, 28 października 2007

Wielka wyprawa

Oj dawno nie pisalem, ale to raczej dlatego, ze nasze zycie tutaj, teraz nie jest zbyt emocjonujace...ot gdzies sobie pojdziemy, cos zobaczymy, zrobimy pare zdjec - zadnych rewelacji:)

Wczoraj, na przyklad, wybralismy sie na WIELKA WYPRAWE - znalezlismy troche czasu, korzystajac z wolnej soboty, aby pojsc w gory. Weszlismy na Urpin - najbardziej znana gore w okolicy, ktora widac praktycznie z kazdej strony Banskiej. Teraz, siedzac na srodku starego miasta tez ja widze...gora ma zaledwie 500 m npm, nie stanowi jakiegos wyzwania dla kkondycji. Dianka oczywiscie narzekala ze juz nie moze isc dalej bo ja wszystko boli, ale jakos sobei dala rade i przeszla drugie tyle:) Bo poszlismy jeszcze dalej szlakiem niebieskim i dostalismy sie do hviedarenu, czyli po slowacku obserwaturium astronomicznego. 

Pozniej juz tylkko zejscie w dol...po drodze troche atrakcji, bo a to drzewo ze znakiem trasy przewalilo sie na sciezke, a to w ogole trasa gdzies zniknela...a to przechodzimy przez "cmentarzysko drzew", czyli miejsce neidawnej wycinki (wyglada niesamowicie!)...a pozniej troche asfaltu i jestesmy w domu.

W taki wlasnie sposob, po okolo 3 godzinach zwiedzilismy niezly kawalek okolicy. jak na nasze standardy to byla wieeelka wyprawa :)

Mamy sporo zdjec, bo tam w gorach jesien jest piekna - wszystko jest brazowo-zolto-zlote, ale niestety internet tutaj nie pozwala na wgranie ich na serwer.

poniedziałek, 22 października 2007

halo.

ale dawno nie pisalismy nic.
z nowosci: mamy lodowke!marnujemy mniej jedzenie!i nie musimy jesc wszystkiego naraz!inna nowosc to to,ze mam zapalenie ucha,ale nie srodkowego tylko tam troche skory(po ichszemu koży)w zwiazku z tym, bo bardzo mnie bolalo, pojechalismy do szpitala, bo w przychodni juz nie pracowali i zobaczylma najokropniejeszy szpital jaki widzialam w z zyciu, nawet ten na Maja nie moze z nim rywalizowac. obskorny, chyba z 50 lat ma i tyle ma wszystko co sie w nim znajduje i wszystko wyglada jakby sie zatrzymalo 50 lat temu. tylko lekarze sa starsi..wszystko brudne, zepsute i fueee...kanapy w poczekalni bez tych poduszek, porozrywane siedzenia, odpadajacy sufit, nosze i te wozki ze starej pozszywanej skory na rowerowych kolkach..bue. ok niewazne.dostalam jakis specyfik tam w kazdym razie do ucha, zadzialala moja karta nfz-tu i juz jest lepiej z uchem.
jakby ktos jeszce nie wiedzial chodzimy na tance,)(!) i fajnie nam sie tanczy,)
a w sobote i niedziele byslismy w bratyslawie na wyborach. no i sie oplacilo,)a bratyslawe nawet ladne i ciekawe miasto, sczegolnie starowka, bo reszta to rozne.mozna powiedziec ze bratyslawa ma swoje momenty. piekna jest noca bardzo. rano jej czar troche prysl,p

A jesli idzie o studia..jest tu takie jakby to powiedziec..nie zmamieszanie,ale..nie wiem.. slowacy nie widza w niczym problemu i tak jakby nie przejmuja sie ze czegos nie wiedza, ze czegos nie ma. na przyklad ze wykladowca wcale prawie sie nie pojawia na zajeciach to spoko.i nie wiem jaki jest temat jego zajec czy tam zadanie do zaliczenia..eh..no nic ale bede robic grafike jak juz wreszcie zrobie ten rysunek do niej, bo projket jest juz zatwierdzony,)

a! a w bratyslavie bylam na Bratyslavskim Bienalle Ilustracji!,)normalnie taki przypadek,ze akurat tam bylismy i ze byla ta wystawa.ilustatorow z calego swiata!,)polscy tez byli.super normalnie i w ogole wejscie kosztowalo tylko 20koron. w ogole wejscia na wystawy, koncerty, opery, teatr sa tu baaardzo tanie.

wtorek, 16 października 2007


View Larger Map

No to trasa jaka zrobilem dzisiaj...wyszlo mi cos okolo 10 km. Trasa wiodla generalnie przez piekne lasy, juz calkowicie zloto-brazowe...dopiero pod sam koniec zaczely sie gole skaly, a na samym szczycie gory na ktora sie dostalem byla fajna knajpa (z ktorej mozna sobie poleciec paralotnia i pojezdzic quadami) i ...kopalnia.

Wypilem sobie pyszle latte moccatio i zjechalem z calej predkosci w dol. 60km na liczniku jak nic:)

poniedziałek, 15 października 2007

Z powrotem. Z rowerem.

No to jestem z powrotem w Banskiej. Podroz bylo dosyc uciazliwa z racji tego roweru, ktory troche mi ciazyl i utrudnial cala wyprawe...ale warto bylo sie przemeczyc bo teraz w przeciagu 15 minut moge byc wszedzie w miescie bez najmniejszego problemu...zaoszczedze na biletach autobusowych:)
Problem jest taki, ze mimo wszystko nie maja tutaj zadnych miejsc postojowych na rowery...w sumie dopiero teraz zaczalem zwracac na to uwage, bo wczesniej nie bylo by mi to do szczescia potrzebne...no ale teraz bardzo by mi ulatwilo zycie. A tak rower mam teraz przypiety do masztu z flaga (jak mysle) Banskiej, po drugiej stronie rynku. A siedze teraz przed kosciolem i szperam w necie w poszukiwaniu afer politycznych, ktore moga sie zalapac na moja magisterke. A dlaczego pod kosciolem? A bo juz z doswiadczenia wiem, ze tutaj najlepiej sciagaja fale:)

Uciekam bo Dianka przyszla:)

piątek, 12 października 2007

ahoj

sama jestem na obczyznie.porzucona przez ukochanego..eh..pieniedzy nie ma, jesc nie ma, lodowki nie ma.
zalatwilma juz dzis chociaz jakies paiery w zwiazku z erasmusem i mozna je juz wreszcie wyslac po 3 tygodniach.Bylam wczoraj na pierwszych zajeciach z rysunku i bylo to makabryczne,bo zupelnie nie mialam zapalu do rysowania i jakos wszystko mi sie kiepscilo.

a w ogole to poznalam jedna dziewczyne z erasmusa z mojej fakulty, ktora mieszka w akadmiku i jest polka.reszta jakos sie nie ujawnia.w ogole mam do zrobienia projekt na warsztatowa grafike i zrobilam juz chcialam pawie, bo sa takie graficzne i moglabym sie pobawic dlutkirm i w ogole, a asystent,ze to jak ilusrtacja do ksiazki i ze powinno byc cos bardzije artystycznego,a nie encyklopedycznego, cos niedoslownego, cos z przeslaniem!eh.chce akt zrobic,ale pewnie tez mus ie nie spodoba, bo widze,ze on jest zwolennikiem..struktury, jakies ciapki, chlapki, niezdecydowane formy geometryczne mu sie podobaja, albo mozgi na tle ciapek..yhm..no coz..moze paw nie byl zachwycajacy w swej prostocie..no nie byl.ale mam problem zeby sie zamachnac z czyms innym.

a w mieszkanku mam czysciutko, mimo ze jestem sama.co nie znaczy,ze marcin sprzata!pf , tylko mi sie bardziej chce jak jest, a tak to wychodze rano wracam wieczorem i nie mam nawet sily sie patrzec na to co w okol mnie lezy, ale posprzatalam wczoraj, bo rodzice mieli przyjechac..no i nie przyjechali..specjalnie tak zrobili zebym posprzatala pewnie.

a dzis znalazlam tez za moja uczelnia przystanek autobusowy, ktory to autobus jedzie dokladnie do nas na ulice..juz widzialm go wczesnie tzn autobus.rano pod akadeia a wieczorem na naszej ulicy i stwierdzilma,ze gdzes musi miec przystanek no i jest. no i moze nie musze chodzic na piechote,p

a i jeszce w ogole to problem, bo jedzenie mi sie psuje bez lodowki, ale dzis wykorzystalam patent cioci z zimna woda w misce moze pomoze,)

a teraz speszial pozdrowienia dla asi.bo pisala, ale ja nie wiem jak napisac asi smsa, bo do asi moje smsy nie docieraja.POZDROWIONKA,*

piątek, 5 października 2007

 
 
 
 
Posted by Picasa

środa, 3 października 2007

cos tam

no tak jakby wiem co bede studiowac tu..tak jakby,bo oni sami nie wiedza co ja mam robic i co studiowac,wiec sama nie weim czy mam sobie wybierac przedmioty, czy chodzic normalnie na zajecia z 3 rokiem..no po prostu nie wiem..i nie wzielam zmywacza do paznokci, kurde.

wtorek, 2 października 2007

nas piervy byt..

no wczoraj tata mnie szczesliwie dowiozl z calym moim dobytkiem i zapasem zywnosci na jakis..tydzien do naszegomalutkiego mieszkanka,)
po rozpakowaniu, wylozeniu i poukladaniu wszystkich rzeczy jest calkiem przytulnie.z teczowym, latajacym dywanem na srodku pokoju,)nawet nie jest tak ciasno strasznie. mam jeden mini palnik, wiec chociaz cieplej herbaty sie mozemy napic. brakuje nam takich gratow troche jak haczyki na kurtki i reczniki w lazience,polka na kosmetyki w lazience,lustro w lazience, zmywaka(?)marcinowi brakuje cokolwiek to jest..aha ponoc gabka do mycia naczyn..,p lodowki, kuchenki, puekarnika, pralki, jakiejs sofy do salonu, zmywarki do naczyc..przydalaby sie.., szafy grajacej..

paczki dla wygnancow z wyzej wymienionymi najpilniejszymi potrzebami, prosimy slac na adres:

Micinska Cesta "cos tam" m.1
Banska Bystrica
Slovakia

No a dzisiaj juz bylam na uczelni, myslalam, ze bedzie juz moja koordynatorka i powie mi co i jak kiedy i jakie mam zajecia..
koordynatorki nie ma.wraca za jakis tydzien z Finlandii..
inny koorydantor, ktory jest moze ode mnie starszy o 3-4 lata i juz notabene nie jest koordynatorem ale nadala wisi jego tabliczka z imieniem i ow funkcja nad jego gabinetem, nic nie wie i rozklada bezradnie rece..pytam go a skad ja mam wiedziec? tez nie.a kto mi moze pomoc?nie wie..a co z reszta ludzie z erasmusa?nie wie..a kto sie nami moze zajac?...przyjdz jutro moze cos bedzie wiadomo..dzisiaj masz wolne..
wyszlam z tamtad juz nawet nie wsciekla tylko zawiedziona. dobrze ze marcinek byl ze mna,bo bym sie chyba zalamala.
marcin poszedl jeszce ra zi wydusil z niego jakies inne nazwisko i okazalo sie ze przypomnial sobie,ze jest tu jakis zastepca koordynatora. mila pani tez zawiele nie widziala,ale jakos dzieki niej trafilam do dziekana grafiki, czy jakos tak i kazal mi przyjsc o 13.. wtedy prawdopodobnie dowiem sie gdzie, z kim i jakie mam zajecia..eh..
zalosna maja ta organiaje, zero zainteresowania, przeciez to az chamskie jest.

pozdrawiam

nasza mapa


View Larger Map