wtorek, 16 października 2007


View Larger Map

No to trasa jaka zrobilem dzisiaj...wyszlo mi cos okolo 10 km. Trasa wiodla generalnie przez piekne lasy, juz calkowicie zloto-brazowe...dopiero pod sam koniec zaczely sie gole skaly, a na samym szczycie gory na ktora sie dostalem byla fajna knajpa (z ktorej mozna sobie poleciec paralotnia i pojezdzic quadami) i ...kopalnia.

Wypilem sobie pyszle latte moccatio i zjechalem z calej predkosci w dol. 60km na liczniku jak nic:)

2 komentarze:

Unknown pisze...

No jak wrócisz to chyba Cię nie poznam, wysportowany, wyszczuplony;) Tylko się nie przemęczaj za bardzo - a swoją drogą to imponujące 8:19 rano a Ty już po trasie rowerowej fiu, fiu :)
Buziaki

Unknown pisze...

Dopiero teraz sie zastanowiłam - to chyba nie była 8 rano;)