poniedziałek, 15 października 2007

Z powrotem. Z rowerem.

No to jestem z powrotem w Banskiej. Podroz bylo dosyc uciazliwa z racji tego roweru, ktory troche mi ciazyl i utrudnial cala wyprawe...ale warto bylo sie przemeczyc bo teraz w przeciagu 15 minut moge byc wszedzie w miescie bez najmniejszego problemu...zaoszczedze na biletach autobusowych:)
Problem jest taki, ze mimo wszystko nie maja tutaj zadnych miejsc postojowych na rowery...w sumie dopiero teraz zaczalem zwracac na to uwage, bo wczesniej nie bylo by mi to do szczescia potrzebne...no ale teraz bardzo by mi ulatwilo zycie. A tak rower mam teraz przypiety do masztu z flaga (jak mysle) Banskiej, po drugiej stronie rynku. A siedze teraz przed kosciolem i szperam w necie w poszukiwaniu afer politycznych, ktore moga sie zalapac na moja magisterke. A dlaczego pod kosciolem? A bo juz z doswiadczenia wiem, ze tutaj najlepiej sciagaja fale:)

Uciekam bo Dianka przyszla:)

Brak komentarzy: