o 22 w neidziele wrocilismy z Budapesztu.
Ja jestem zachwycony tym miastem, ale widzialem po twarzach innych, ze raczej bylem osamotniony w tym uczuciu. W sumie nei wiem dlaczego, bo to miasto ma tak fantastyczna architekture, tak cudowny klimat…
Bylismy tam tylko przez jakies 30 godzin - a to duzo za malo zeby zobaczyc nawet te pare najwazniejszych miejsc. A praktycznie na kazdym skwerku i skrzyzowaniu jest tam jakis pomnik, czy jakas atrakcja. Wieczorami ludzie tancza pod golym niebiem, a obok krowy ze znajej jzu w Polsce Cow Parade. Poza tym wielke budowle i stare kamienice zupelnie nie ruszone przez czas, tak jakby nie bylo tam zadnych wojen ani powstan (no ale wszystko stalo sie jasne jak sobie spojrzalem na historie - Wegry przeciez wspolpracowaly z hitlerowcami…) No ale nie zmienia to faktu, ze miasto cudne.
I juz sobie postawilem za cel, ze wybierzemy sie tam jeszcze raz. Moze jeszcze w tym roku?
Ale najpierw w kolejce Bratyslawa i Wieden ;)
ps. aha - zdjecia - nie wiem dokladnie kiedy wrzucimy, ale postaramy sie jak najszybciej, chociaz w naszych obecnych warunkach to troche utrudnione.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz