Chyba wchodzimy w drugi etap naszego pobytu w Banskiej. Juz mija podejscie typu: nic nie rozumiem, nie wiem co do mnie mowia, chce wracac do doooooomu!
Jakos powoli okrzepnelismy tutaj. Mamy juz swoje konta bankowe, szukamy (ups...hl'adamy ;) mieszkania i generalnie przyzwyczajamy sie do miasta.
A Banska jest ladna. I wcale nie tak mala jak sie wydaje. Ma duzo zakamarkow, ktore czekaja do odkrycia. No a juz drugiego dnia pobytu myslalem ze wszystko widzielismy.
rano sobie biegam po miescie (a raczej zbiegam z gor, bo akademik mam na wzniesieniu "nad" miastem) i dostrzegam coraz wiecej pozytywow tego miejsca...tak sobie mysle, ze kruca - zawsze moglo byc gorzej;)
W pokoju jestem z polskim studentem, ktory sie w BB zakochal - jest juz tutaj drugi raz (tylko ze teraz nie z erasmusa) i mowi, ze jest zywa wizytowka tego miejsca...jak mu mowie ze nie ma netu, nei mozna miec roweru w pokoju...a on mi na to spokojnie: a co bys chcial za 150zl miesiecznie? W sumie racja. Ta sama odpowiedz ma na wszystkie nasze zastrzezenia...i ciezko sie z nim nie zgodzic. Cos za cos
No ale walczymy dalej.
środa, 19 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz