Hym hym.
Powiedziano nam ze nasze zajecia rozpoczna sie z tygodniowym opoznieniem.
Dostalismy plan z ktorego wynika, ze bedziemy miec zajecia TYLKO w srode w czwartek. I w jakis niepojety sposob wyrabiamy sie w 30 punktach ECTS...
Hmmmmmmmmmm
No ale to oznacza ze bedziemy miec naprawde ogroma wolnego czasu. A co to oznacza? Ze beda nam placic za nic nie robienie?
Tak na poczatku myslalem, ale po czterech dniach nic nie robienia juz mam dosc. Ciezkie jest nic nie robienie...i jak sobie pomysle ze mam byc elementem studenckiej klasy prozniaczej przez najblizszy rok to mnie depresja ogarnia...
Dlatego tez wczoraj pomyslalem sobie ze czas ustalic sobie jakies cele na ten rok pobytu tutaj.
No wiec w gre wchodzi nauka slowackiego, ktora juz razem z Dianka z przytupem rozpoczelismy w Koszycach. Czytam juz z niezlym zrozrozumieniem teksty ze slowackich tygodnikow opinii i gazet codziennych.
A to mi powoli otwiera droge do drugiego celu jakim jest praca magisterska. Rozmawialem z moim promotorem, spotykam sie z nim w Wawie w pazdzierniku, ale temat jest juz niemal pewny.... a bedzie to proba usystematyzowania zrodel i efektow skandali politycznych. Z lekka nutka socjotechniki, makiawelizmu i perfidii.
Brzmi zachecajaco? Jak dla mnie bardzo :D
Poza tym chcialbym ten wolny czas przeznaczyc moze na jakies praktyki studenckie? Moja koordynatorka mowila cos o tym, ze w zeszlym roku ktos z Erasmusa zalatwil sobie praktyki w slowackiej telewizji. Brzmi ciekawie...
Nigdy bym nie pomyslal, ze wolna wegetacja moze byc taka trudna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz